10 pytań do Bohaterki Zmiany!

Cześć!

 

Chciałabym Wam przedstawić mój nowy cykl „10 pytań do Bohaterki Zmiany”.  Każdy wywiad, który będziecie mogli tutaj przeczytać, będzie przeprowadzony z moimi podopiecznymi. Wśród nich będą osoby, które dopiero zaczynają zmiany w swoim życiu, są w trakcie realizacji swoich celów lub właśnie zakończyły swoją metamorfozę.

 

Dzisiejszy wywiad został przeprowadzony z Anitą, która jest moją serdeczną koleżanką. Anita z początkiem września postanowiła mi zaufać i powierzyła w moje ręce marzenia o zgubieniu 10 kg.

 

Anita zaczęła swoją przygodę z dietą 1-ego września 2018 roku. Naszym założeniem było osiągnąć cel do 1-ego marca 2019 roku. Anity marzeniem było schudnąć 10 kg. Obie uznałyśmy, że  taka redukcja masy ciała w Jej przypadku będzie odpowiednia i będzie mieściła się w z zakresie normy. I wiecie co? Mamy 28 lutego, a Anita schudła 11,5 kg! Jestem z niej niezwykle dumna. Założyłam ubytek masy ciała średnio 2 kg/miesiąc. U Anity zmniejszyła się waga, zmniejszyły obwody, za to zwiększyła się aktywność fizyczna, ilość wypijanej wody w ciągu dnia oraz świadomość zdrowego odżywiania.

 

Dieta Anity nie charakteryzowała się wyrzeczeniami. Skupiłyśmy się na zmniejszeniu kaloryczności diety, regularności w spożywaniu posiłków, zwiększeniu spożycia warzyw i owoców oraz zdrowych kwasów tłuszczowych. Anita przeszła ciężką walkę z systematycznością picia wody, ale udało jej się! Dodatkowo do jej życia została wprowadzona aktywność fizyczna- na początku rekreacyjna w postaci spacerów i wyeliminowaniu z codziennego życia środków komunikacji miejskiej. Następnie Anita razem z przyjaciółką zaczęła uczestniczyć w zajęciach tenisa ziemnego.

 

Ten cykl wywiadów, został wprowadzony w celu obalenia mitów dotyczących diety odchudzającej. Na co dzień zmagam się z opinią, że dieta redukcyjna wymaga wielu wyrzeczeń, jest niesmaczna oraz wiąże się z ciągłym uczuciem głodu. Dlatego poprosiłam Anitę, która jest już po skończonym etapie odchudzania, aby opowiedziała, jak ten cały proces wyglądał z jej punktu widzenia.

 

Mam nadzieję, że Jej doświadczenia związane z dietą, pomogą Ci podjąć decyzję o tym, aby zadbać nie tylko o swoją sylwetkę i wygląd, ale także o swoje zdrowie.

28 lutego 2019

Co spowodowało, że zdecydowałaś się zmienić swoje życie i zdrowie? Co pchnęło Cię do tego, aby przejść na dietę i zgłosić się do mnie?

 

Zawsze starałam się żyć zdrowo. Nie odwiedzałam codziennie restauracji typu fast food, przygotowywałam sobie jedzenie do pracy czy na uczelnię. Ostatni semestr sprawił jednak, że zaczęłam jeść bardzo nieregularnie, a różnego typu wyjazdy i brak czasu sprawił, że sięgałam po dania najprostsze, ale niekoniecznie najbardziej odżywczo wartościowe. Po powrocie z wakacji powiedziałam sobie, że pora to zmienić. Praca w stałych godzinach, systematyczne jedzenie i zwiększenie ilości warzyw w mojej diecie były najprostszym rozwiązaniem, dlatego w mojej głowie pojawiła się myśl o przejściu na dietę, która byłaby odpowiednio dostosowana do moich potrzeb, a jako że znamy się osobiście, pomyślałam, że poprowadzenie diety pod Twoim okiem będzie dla mnie dodatkowo motywujące.

 

Czego najbardziej się bałaś przed przejściem na dietę?

 

Tego, że będę głodna. Dlatego też pierwszy tydzień diety, kiedy wręcz nie mogłam “przejeść” wszystkich pięciu dań mile mnie zaskoczył!

 

Czy któraś z tych obaw się potwierdziła? Jak zmieniło się Twoje zdanie na temat diety odchudzającej?


Jak wspomniałam wcześniej — raczej nie głodowałam. Zdarzały się momenty, kiedy szybciej odczuwałam głód między posiłkami, ale nie mogę powiedzieć, że na diecie byłam ciągle głodna. Kiedy słyszę więc opinię, że na diecie je się samą sałatę lub ciągle głoduje — natychmiast staram się wyprowadzić ludzi z błędu!

Co podczas naszej półrocznej współpracy podobało Ci się najbardziej? Czy jest coś czego będzie Ci brakować?

 

Najbardziej podobało mi się to, że poznałam nowe dania i otworzyłam się na wcześniej nieznane smaki. Świetny był też fakt, że dieta była dostosowywana bezpośrednio do mnie i np. przy okazji wesela lub świąt dieta układana była tak, abym mogła co nieco podjeść podczas imprezy.

 

A co podobało Ci się najmniej? Co sprawiło Ci największe trudności i czy w czasie naszej współpracy udało się im zaradzić?

 

Najmniej podobał mi się - szczególnie na początku fakt, że gotowanie zajmowało mi bardzo dużo czasu. Ze względu na menu, które codziennie było inne, praktycznie całe wolne wieczory spędzałam w kuchni. Kiedy jednak ustaliłyśmy, że dieta będzie identyczna dla dwóch dni i postawiłyśmy na przepisy dobre, ale szybkie zdecydowanie łatwiej było mi znaleźć czas na przygotowanie posiłków, pracę oraz czas wolny.

 

Które z dań zapadło Ci najlepiej w pamięć i chętnie będziesz go powtarzać w swojej kuchni?

 

Jest tego naprawdę dużo! Nie umiem chyba wskazać jednoznacznie. Brushetta, sałatka z kurczakiem i pesto, lniany pudding z masłem orzechowym i kiwi, budyń jaglany, tabbouleh, owsianka z granatem, pizza z patelni… To na pewno nie wszystkie smakowite dania, które będę jeszcze wielokrotnie gotowała!

 

Czy jest produkt spożywczy, który przed rozpoczęciem diety nie był Twoim ulubionym, a teraz nie potrafisz sobie wyobrazić kuchni bez niego?

 

Pesto - chociaż może nie tyle go nie lubiłam, co wcześniej nigdy nie jadłam. Teraz uważam, że jest świetnym dodatkiem do makaronów, kanapek i sałatek.

 

Czy ograniczenia wynikające z diety, były dla Ciebie czasami nie do zniesienia czy umiałaś sobie radzić z pokusami?

 

W sumie nie miałam, aż tak wielu pokus. No może w pracy, kiedy byłam częstowana słodyczami przez współpracowników. Postawiłam sobie jednak jasny cel i chciałam do niego dążyć, a nie cofać się z tym, co już wypracowałam. Odmawianie cukierków i batoników bardzo szybko weszło mi więc w nawyk i wcale tego nie żałuję. Oczywiście były momenty słabości, ale były także chwile kiedy dumna ze swoich wyników specjalnie nagrodziłam się „tafelkiem” czekolady :) Dieta mnie nie ograniczała - miałam w niej zarówno wytrawne,  jak i słodkie smaki, desery, sałatki i owoce, także pod względem zachcianek nie było tutaj strasznych przeżyć.

 

Czy uważasz, że bardziej motywujący jest „kij” czy „marchewka”? Opowiedz o swoim punkcie widzenia.

 

Oczywiście, że marchewka! Dążenie do celu, widok zmniejszających się cyfr na wyświetlaczu wagi i możliwość wskoczenia w spodnie, które od miesięcy były już za małe to największa motywacja w diecie!

 

Teraz, kiedy jesteśmy już po skończonej redukcji, po osiągnięciu zaplanowanego celu – jak się czujesz? Czy oprócz centymetrów i kilogramów mniej zmieniło się coś jeszcze?

 

Zmieniło się moje podejście do żywienia. Oczywiście wcześniej wiedziałam, że warzywa i owoce w diecie są niezwykle ważne - podczas diety zobaczyłam jednak dopiero jak bardzo mało było ich w moich daniach! Z pewnością będę więc stosowała teraz część poznanych przepisów i zwracała uwagę na to, by warzywa pojawiały się równie często na moim talerzu. Mogę również powiedzieć, że zmieniła się nieco moja samoocena - wcześniej myślałam, że nigdy nie dam rady schudnąć i niższa waga to tylko marzenie. Dziś już wiem, że sukces może osiągnąć każdy - potrzeba tylko dobrego nastawienia i odrobiny chęci!

Anita na swoim blogu również wspominała o postępach w diecie. Jeśli jesteście ciekawi, jak od początku wyglądała Jej przygoda odsyłam Was do Jej postów:

 

melodylaniella.blogspot.com/2019/01/schudlam-9-kg.html

melodylaniella.blogspot.com/2018/11/5-przepisow-z-mojej-diety-ich.html

 

 

Do następnego!

Copyright © 2018 Zuzanna Stankiewicz. All rights reserved.